W moje progi przybyły dwa nowe konie - piękna Valentine (akurat zaraz 14 lutego :P) oraz jej niesforny synek Heartbreaker. Szybko się zadomowiły i są już pełnoprawnymi członkami stada. Klacz w typie hodowlanym wyróżnia się wśród innych kopytnych, jest pięknie umęśniona i odnosiła już sukcesy w ujeżdżeniu. Heartbreaker jest jedynym źrebakiem z mojego stadka dużych koni, ma wszystkie cechy młodego, zdrowego wałacha (to dziwne, że w tak młodym wieku go wykastrowano)
Mold Giselle to oczywiście dzieło Brigitte Eberl, która znaną znana jest z doskonałych detali, proporcji i poprawności anatomii. Jej Totilas podbił cały świat kolekcjonerów, wkradł się również w moje serducho. Ten koń z miejsca wywołuje burzę emocji, radości i wrażenia, że to nie figurka, lecz prawdziwe zwierzę zaklęte w kamień.
Wracając do Walentyny - to kolejny perfekcyjny model artystki. Nie mam żadnych uwag, ani zastrzeżeń, tylko wyrazy podziwu. Mówię całkiem szczerze - jestem pełna szacunku do osoby, która z kawałka plastiku potrafi wyczarować żywą istotę. Piękną, zachwycającą klacz meklemburską. Ze wszystkimi detalami, prawidłowym ułożeniem mięśni, leciutkiej fazie ruchu. A głowa to już totalne mistrzostwo. Jak u prawdziwego, poczciwego koniska, a nie taniej podróbki.
Grzywa i ogon rzecz jasna dopracowane w najmniejszym szczególe.
Subtelna, gniada maść idealnie pasuje mi do tej figurki. Niby taka prosta i pospolita, a jednak przecudownie wygląda. Przypomina mi pewnego innego konia, z którym miałam styczność...
Łamacz Serc uwielbia tarzanie się na w śniegu i jest równie ciekawym modem tej samej autorki. Jasna maść, długie i chude nóżki, wyraźnie zaznaczone mięśnie i detale. No i ten jego źrebięcy urok ♥ Delikatny kłus sprawia wrażenie lekkości i zwinności konika.
A Valentine bardzo polubiłam Ravela. Nie oddalają się od siebie na krok ;)
''Ach, ci dorośli"
Gorąco polecam te cudowne modele praktycznie bez wad!!!
Postaram się napisać krótkie sprawozdanie z mojej wycieczki do sklepu, obejrzałam wszystkie (no prawie) figurki 2015 Schleich. Szczerze to trochę mnie zmartwiły, ale jeden nowy kopytny do mnie przygalpował
;)
Pozdrawiam serdecznie!
M.