niedziela, 17 kwietnia 2016

Przed egzaminem...są konie!

Witajcie po długim czasie!

Nie pisałam długo, ponieważ ostatnie tygodnie były intensywnymi przygotowaniami do egzaminu gimnazjalnego (który trwa od jutra przez trzy dni - 18,19, 20 kwietnia). Dzisiaj już odpoczywam, aby się zbyt nie zestresować przed testami. Jestem dobrej myśli, jakoś dam radę ;)

Siwy w masce :)


Zuzu się drapie :P 


  I Czarfi na koniec. 


Ten weekend spędziłam na zbiórce harcerskiej i oczywiście na jeździe konnej. Wczoraj zaczęłam pierwsze ćwiczenia ujeżdżenia na czworoboku na BOJ (duuużo pracy mnie czeka, ale wiem, że ze skokami będzie jeszcze ciężej). Natomiast dzisiaj zaliczyłam najlepszy teren, na jakim kiedykolwiek byłam. Razem z moją trenerką pojechałyśmy nad Wisłę (ona na Pochodni, ja na Bucefale), miałyśmy  śmieszną przygodę z napalonym kucykiem-ogierem, jak zwykle przejechałyśmy przez rzekę Świder, a przede wszystkim - pędziłyśmy naprawdę odlotowym galopo/cwałem (nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie co to był za chód, w każdym razie prędkość koło 60 km/h :D). Było naprawdę cudownie, teren całkowicie pozwolił mi się odprężyć i wyluzować. A najlepsze jest to, że wszystko jechałyśmy całkiem na boso - szalone!

Bucek kochany... 


I Pochodnia w masce :)


Jeśli chodzi o moje marzenie związane z posiadaniem własnego konia... Niestety, walki z rodzicami nie udało mi się wygrać. Było bardzo ciężko, były łzy i krzyki, prośby i rozmowy, wizyty u innych właścicieli koni... Nic z tego jak na razie. Zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę dwa lata jazdy konnej to jeszcze nic, że muszę się ciągle uczyć, odpowiedzialność jest ogromna. Jednak każdy koniarz rozumie jak to jest się zakochać bez pamięci, jak bardzo można chcieć utworzyć więź z własnym ukochanym koniem.. Będę tęskniła do mojego Eldorado, ale podtrzymuję się tym, że jeszcze wszystko przede mną, mam konie do jazdy, które uwielbiam. Może kiedyś już przestanie mnie boleć, może pokocham innego konia jeszcze bardziej? Nie wiem, ale jak kiedyś ktoś mądry mi powiedział - czas leczy wszystkie rany.

Pieniądze zebrane ze sprzedaży kolekcji przeznaczę na sprzęt dla koni z pobliskiej stajni, wymarzoną AR od Maggie Benett, wpisowe na zawody, farby akrylowe... Potem trzeba będzie zacząć zbierać od nowa ;)

Tymczasem przedstawiam Wam moje mini wymarzone konie, które kupiłam za pieniądze właśnie zarobione ze sprzedaży. Pozwoliłam sobie je zakupić, bo od zawsze mnie zachwycały. Ciemna klacz morgan  przyciągnęła mnie swoją niezwykła karą wypłowiałą maścią, odwróconym figlarnie uchem, ogólną rzeźbą ciała i "tym czymś". Źrebaczek - galop, piękna główka, bardzo przyzwoite malowanie i dziecięcy urok. Klacz otrzymała imię Reja (na pamiątkę klaczy, którą znałam), źrebak - Jessy.













Jak Wam się podobają koniska? Ja jestem nimi zauroczona, obok Nadziei i Berwyna moje jedyne i ulubione Classicsy (Galaxy poszedł w świat).


Następny post - relacja z Cavaliady.



Pozdrawiam!




M.






5 komentarzy:

  1. Powodzenia na testach! Zazdroszczę tak dzikiego terenu, musiało być fantastycznie. Uwielbiam galopy po łąkach, od razu poprawia się humor i człowiek cieszy się tą wspaniałą chwilą! Jeżeli chodzi o własnego konia... moi rodzice chcieliby żebym takowego miała bo wiedzą, że to jest moja pasja i miłość, ale niestety w grę wchodzą oczywiście pieniądze i zwyczajnie nie stać nas na taki wydatek.
    Nie mogę się doczekać, aż zakupisz i pokażesz nam AR-kę, jestem ciekawa któż to taki :)
    Gratuluję nowych nabytków, klaczka prezentuje się wspaniale.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach te testy... Ja się przyznam, że nie rozwiązała sama z siebie żadnego testu :') co umiem to umiem... Damy radę! Terenu baaardzo zazdroszczę... Ostatni raz byłam w terenie w wakacje na koloni... Konie na których jeżdżę zbyt żadko są jeżdżone i byłoby niebezpiecznie. Są jednak ambitne plany na weekend majowy więc może uda się pojechać chociaż na kłus :D nowe classics są bardzo ładne, gratki nabytku :) jestem ciekawa tej ARki...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za testy! Classic'sy naprawdę są śliczne. Niestety nie wiem jak to jest prosić o konia, bo ja mam konie od pieluchy. Liczę, że jeszcze ci się uda przekonać! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielka szkoda, że nie będziesz mieć konia :<
    Nie umiem powiedzieć, czy 2 lata jazdy to mało, niewystarczająco, żeby mieć własnego konia. Moim zdaniem to bardziej kwestia portfela, miejsca i czasu jaki można poświęcić dla wierzchowca. Teraz możesz jedynie mieć nadzieję, że za jakiś czas znajdziesz innego konia, którego będziesz mogła nabyć...
    Pozazdrościć terenu :P Ja ostatnio w terenie byłam... 1 września bodajże 2013 roku (:O ale czasu minęło) ale niedługo powinnam wrócić do jazdy, muszę jedynie wybrać gdzie...
    Jeśli chodzi o BOJ, to moim zdaniem najtrudniejsza część to egzamin teoretyczny jest najtrudniejszy... Jakbyś chciała, to tutaj masz linka do kanału gdzie jest ogólnie koniach, odznakach itd..:
    https://www.youtube.com/user/overhorsepl/videos
    Gratki Cl, chociaż mi niezbyt się podobają... Bardziej do gustu przypadła mi Harper z tego roku.
    Powodzenia w egzaminach! Mnie czekają za rok :P
    Pozdro!
    Ps: Czy tą AR jest Hornet?? I u kogo będzie malowany?

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że angielski poszedł równie dobrze, jak całą reszta.
    Bo w sumie wydaje mi się, że w miarę nam się udało i nie były takie trudne.
    Z tym własnym koniem to jest zawsze bardzo skomplikowane... Ja na przykład miałam to szczęście mieć możliwość posiadania własnego konia, ale sama zrezygnowałam. Powód? Brak czasu i moja chorowitość. To nie miałoby sensu.
    Gratuluję nabytków, bardzo sympatyczne :)

    OdpowiedzUsuń