piątek, 19 września 2014

Breyer Horses Traditional The Elegance Collection Horse and Rider Centerpiece

Dzisiejszy post nieco nietypowy, mianowicie chcę Wam pokazać dwa zestawy Breyera w skali Traditional z tzw Elegance Collection.  Jest to kolekcja ekskluzywna produkowana w 2009 roku. Zestawy kosztują ok 600 zł, czyli jakieś 230 dolarów.
Zacznę od zestawu dresażowego.




W skład wchodzi: model konia w skali 1:9 wyrzeźbiony przez Bigitte Eberl, jeździec w pełnym ubiorze, siodło i uzda do dresażu, podest, skrzynka na akcesoria oraz certyfikat autentyczności. Wszystko to jest w wielkim drewnianym pudle wypełnionym materiałem z miejscem w kształcie konia i jeźdźca z przeszkloną szybką. Zestaw jest wykonany z materiałów najwyższej jakości,  siodło z prawdziwej skóry, ogłowie ze srebrnymi częściami. Jeździec ma podobno twarz z porcelany. Ogólnie zestaw jest b. ładny, ale cena...:/
No a teraz druga część Elegance Collection,  czyli zestaw, przez który nie mogę w nocy spać... Oto Western.





Skład jest podobny, tyle, że konia nie wyrzeźbiła Eberl, tylko Sommer Prosser, no i oczywiście akcesoria i jeździec wyglądają inaczej. Cena jest ta sama... Och, czemu?!
Ten zestaw mnie oczarował. Strasznie, ale to strasznie podoba mi się ten koń ( mold Zippo Pine Bear), siodło i ogłowie, jeździec też niezły. Zestaw jest oczywiście wycofany, ale da się jeszcze w kilku miejscach go zdobyć.






Ogółem najbardziej podoba mi się zestaw Western, ze względu na konia i własne upodobania. Cena jednak powala.. A wam który się bardziej podoba?

Moja paczka jest już w Polsce, ale ciągle muszę czekać. Oficjalnie ogłaszam, że w środku jest nowość 2014 - Harley D Zip.

Zdjęcia są z grafiki Google


Tymczasem strasznie spodobał mo się koń pierwszy z serii Halloween z 2001 - Skullduggery. Co o nim myślicie?









Do zobaczenia!




M.

niedziela, 14 września 2014

Breyer Traditional Gypsy Vanner nr 1497

**********
Był ogromny. I aż tryskało od niego radością i pozytywną energią.
Biegł brzegiem rzeki goniąc motyla. Wiatr czesał włosy w jego grzywie i puszystych szczotkach. Dynamo uwielbiał zabawę i zarażał tym innych. Jeszcze nikt nie oparł się temu  tinkerowi. Rozbawiał swoją radością nawet największych ponuraków.
**********


Ponieważ zrobiłam foty też Dynamo (bo tak się nazywa mój Gypsy) od razu wstawiam też jego opis.




Dynamo jest moim najnowszym jak na razie Tradem - ma ok. 2 miesięcy.  Jego imię wiąże się oczywiście z pozą i charakterem. Zresztą uważam,  że jest bardzo ładne ;)






Szósty model dłuta Moody na mojej półce. Wiadomo,  że Brischen do ideałów nie należy,  lecz niemal od razu stał się jednym z najbardziej popularnych moldów firmy Breyer. Dlaczego?  Dzięki swojej urodzie, dynamicznej pozie i bardzo pociągającemu wyglądowi.






Gypsy to piękny masywny tinker z bujną grzywą, bardzo bujnym ogonem i wielkimi szczotami. Ma bardzo ładnie wyrzeźbione włosy, strzałki i kasztany. Jest oczywiście ogierem, do tego z wielkim temperamentem.





Nie wiem tylko czemu na jego kopycie pisze "vin 14 Jan" skoro model przedstawia rasę, a nie konkretnego konia. Ale to taka drobna uwaga ;)
Dynamo jest gniadym srokaczem. Łaty są jednsk lekko wyblakłe, co wg mnie jest bardzo oryginalne. Tak jak u Sato są jakby "przyklejane", ale da się do tego przyzwyczaić. 



Jego pyszczek jest śliczny, wygląda inaczej z każdej perspektywy. Grzywa i ten ogon... <3
Cud, miód i orzeszki.
I w końcu wisienka - poza!!!! Tutaj brawa dla pani Moody - pokazała na co ją stać. Za taką pozę można by sobie dać obciąć rękę.  Realizm na 6 +. Uwielbiam tą energię, dynamikę, zgięcie szyi, ruch nóg. Poza + ta maść dają model, który staje się bestsellerem i wspaniałym okazem, wyróżniającym się wśród innych.


Ale jestem wysoko!

Uciekam! ;)

Znajdź mnie!






Z lotu ptaka ;*

Dynamo jest koniem, kktóry wywołuje tzw. efekt WOW! Jak go zobaczysz, to koniec i basta, musi być twój. Ze mną tak było, jak go widziałam na fotach, to aż się wyrywałam, żeby pogłaskać te jego szczoty. Uwaga, mold jest ciężki. Ale to nie powinno w niczym przeszkadzać. Dla mnie must have!



I machamy ;)

Ach, ile jeszcze tego czekania? Już chciałabym Wam pokazać kolejnego cudaka. O, niech on tylko dojdzie...






M.

sobota, 13 września 2014

Breyer Traditional Padré nr 1433

**********
Stał samotnie na wzgórzu. Wiatr smagał jego grzywę i ogon. Ogarniał wzrokiem całą przestrzeń. Swój największy skarb. Nikt nigdy nie zdoła mu go odebrać. Już zawsze pozostanie dziki, wolny i nieposkromiony. 
Zarżał i stanął dęba. Jest tu królem i władcą.

**********

Tak więc postanowiłam opisać najpierw Padré zgodnie z Waszymi prośbami.  Nie jestem dzisiaj w humorze, więc mogę pisać nieco sceptycznie.
Padré dłuta Kitty Cantrell został wyrzeźbiony na moldzie Spirit, który przedstawia Mustanga z Dzikiej Doliny. Mold jest bajkowy, więc jeśli ktoś z Was chce bardzo realistycznego konia, to Padré nie polecam.


Wałach (bo tak jest wyrzeźbiony) jest moim trzecim Traditionalem firmy Breyer, po Sato i Sapphire. Przedstawia prawdziwego mustanga o takim imieniu, championa. W pudełku razem z modelem jest też materiałowa wstęga.


Koń ma maść ciemnogniadą, o charakterystycznym odcieniu. Trudno jest mi ją opisać. Trzeba ją zobaczyć na żywo. Wzdłuż grzbietu wiedzie czarna pręga, na nogach jest kilka mniejszych. Bardzo mi się podobają,  dodają figurce uroku. Padré ma też dwie skarpetki na tylnych nogach i kopyta w dwóch kolorach. Nie podoba mi się kształt jego kopyt, są dziwnie zaokrąglone.  Oczy są całe czarne, wałach ma na czole też gwiazdkę. Niestety próżno na nim szukać strzałek, czy kasztanów. Grzywa i ogon czarne bez cieniowania, nogi podpalane.


Na szyi konia jest wymrożony numer, prawdziwy też taki ma. Padré jest ukazany w dumnej, stojącej pozie z rozwianą grzywą. I właśnie tu jest całe piękno modelu. Bardzo mało jest koni w tak wspaniałej, lecz prostej pozycji. Nie mogę się napatrzeć na układ włosów w grzywie i ogonie. Mustang, dziki i mieposkromiony. Król stepów. Uwielbiam podziwiać wolne, nieskażone wędzidłem i siodłem konie. Dla mnie Padré jest i zawsze będzie wolny.






Kitty Cantrell rzeźbi moldy na różnym poziomie. Nie będę opisywać Padré pod kątem anatomii, nie o to chodzi w tym moldzie. Albo Wam się podoba, albo nie. Ma bajkowy pyszczek i bajkową pozę i to jest jego atut. Jest symbolem wolności.
Gorąco polecam Padré. Dla mnie jest nieodłączną częścią kolekcji - Dzikim Mustangiem. Mam nadzieję,  że Wy też go polubiliście.


Do zobaczenia! 




M.