Postaram się pisać bez żadnych zbędnych wtrąceń, bo jeszcze zostało mi sporo do nauczenia się na dzisiaj (egzamin coraz bliżej :/). Zaczynamy od opisu rasy.
Konie małopolskie wywodzą się ze zwyczajnych, prostych, miejscowych koni chłopskich. Ze względu na to, że duża domieszka krwi konika polskiego płynie w ich żyłach, można zauważyć u tej rasy cechy takie, jak ogromna wytrzymałość, płodność, odporność na choroby i niewybredność, jeśli chodzi o paszę.
Populacja koni małopolskich została wzbogacona w XVIII wieku o wiele szlachetnych ras końskich orientalnych - perskich, arabskich, tureckich, turkmeńskich. Później kolejna "śmietanka" została włączana do hodowli - konie pełnej krwi angielskiej, konie kabardyńskie oraz ze szczepów austro-węgierskich.
Konie małopolskie są lekkimi zwierzętami w typie wierzchowym, o dość suchej budowie. Elegancka budowa, długa szyja, głowa podobna do głowy araba, zad dobrze umęśniony. Grzbiet bywa często nieco słaby, nogi suche i lekkie, mocne kopyta, brak szczotek pęcinowych. Małopolaki mają wysokość ok. 157-158 cm, wszystkie maści są dopuszczane. Niższe od koni wielkopolskich o ok. 5 cm, ważą również mniej.
To chyba tyle z takich "sztywnych" informacji. Od siebie mogę powiedzieć tak: ta rasa łączy w sobie cechy najwspanialszych koni z całego świata. Wielu ludzi nie docenia majestatu polskich koni, myśląc o nich jak o "mieszańcach", wyhodowanych pod strzechą chłopa. Nic bardziej mylnego! To zwierzęta bez wątpienia pięknie, o wyjątkowej oryginalnej budowie, świetnym ruchu i pożądanych predyspozycjach sportowych. Udowodniły to na wielu konkursach i zawodach rangi światowej, zdobywając wysokie lokaty i podziw ludzi zaangażowanych w jeździectwo.
Koń małopolski - harmonia budowy, możliwość osiągnięcia naprawdę dużych prędkości (o czym Pochodnia miała nie raz okazję mnie uświadomić :D), gracja i przepiękny, arabski ruch. Zwierzęta pełne chęci do rywalizacji, uparte i zacięte, często trzeba z nimi odbyć niemal wojnę, aby zechciały spełnić nasze prośby. Pełne energii, radości i temperamentu. Mają naprawdę dużą wytrzymałość i nie gardzą żadną paszą. Przywiązują się do swoich właścicieli bardzo mocno i często bywają zazdrosne. Co najważniejsze - każdy z nich ma własny, niepowtarzalny charakter.
Muszę przyznać, że chyba zakochałam się w tej rasie. Konie małopolskie mają wszystko co piękne, wartościowe i pożądane. Wyhodowane w Polsce, stanowią dumę naszego narodu. Praca z nimi jest cudownym doświadczeniem. Bywają momenty trudne, czasami aż się odechciewa przychodzić po ras kolejny i tłuc to samo. Jednak warto, bo nic nie daje takiej satysfakcji, jak kontakt ze zwierzakiem pełnym energii, radości i tego pierwiastka magii. Przez to półtora roku siedziałam już na wielu końskich grzbietach, jednak to ten należący do Pochodni jest mi najbliższy.
Źródło zdjęć: http://www.pzhkm.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=48&Itemid=54
Opis oparty na tej stronie: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%84_ma%C5%82opolski oraz moich własnych doświadczeniach z klaczą małopolską Pochodnią i młodym ogierem Bahri-bey (Bahrajek <3). Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam choć trochę coś niecoś o polskiej rasie, z której możemy być dumni jako Polacy :)
Cieszę się, że mogłam się podzielić moimi doświadczeniami związanymi z tą klaczą z innymi ludźmi.
Lecimy dalej - opis kalendarza adwentowego Schleich Bayala na rok 2015.
Kalendarz składa się z dwóch elfów, młodego baśniowego jednorożca, bransoletki, pierścionka, naklejek, dwóch krótkich historyjek w kilku językach oraz akcesoriów. Zestaw jest wykonany bardzo estetycznie, nie mam się do czego przyczepić. Jednorożca można kupić oddzielnie (ma nawet imię, później sprawdzę Jakie), a wróżki na tych moldach są do kupienia tylko z tym kalendarzem, tak samo jak akcesoria. Wszystko sprawia bardzo miłe i przyjemne wrażenie, myślę, że elfice i młody źrebak pojawią się w jakimś opowiadaniu fantasy w wakacje ;) Tymczasem łapajcie foty.
Pegazy jeszcze się zmieszczą :)
*Tak, zdaję sobie sprawę, że już za trzy niecałe lata wejdę w dorosłość. A tutaj proszę bardzo - elfy i jednorożce. I jeszcze to publicznie udostępnia. Wiecie, sama z siebie nigdy bym tego nie kupiła, ale od czego ma się mamusię z szalonymi pomysłami? A że mam słabość do świata fantasy i zestaw jest wykonany na bardzo przyzwoitym poziomie, cieszę się, że mogę mieć te wróżki u siebie. Jestem dziwakiem - kupuję i dostaję konie, wróżki i smoki, podczas, gdy inne dziewczyny szaleją za ubraniami i kosmetykami. Cóż, nie każdy jest normalny :P
Ostatnia część notki - jesienna sesja - wreszcie! Bez zbędnych komentarzy wrzucam zdjęcia, sami je oceńcie, drodzy Czytelnicy :)
To chyba na tyle. Jako taką zbędną ciekawostkę (ajajaj, miałam się uczyć,nie pisać głupoty) dodam, że być może z Londynu razem z tatą przyjedzie w następnym tygodniu jakiś Breyer z chciejlisty. Ale to nic pewnego ;)
Pozdrawiam!
M.





